|

Once upon a time.... there was an American dream, which became the truth.
STANY ZJEDNOCZONE AMERYKI PÓŁNOCNEJ kraj marzeń milionów, kraj gdzie podobno spełniają się marzenia o lepszym, bardziej dostatnim życiu (przynajmniej tak myślano za czasów PRL-u), kraj kojarzony z Hollywood, pierwszą na świecie konstytucją, Bushem, 11-tym września i otyłością... ... kraj który odwiedziłam po raz wtóry! Tak naprawdę to wątpię, iż wyszło mi to na dobre, ale sama tego chciałam.
Dzień wyjazdu-pakowanie, ruszamy, nareszcie na Okęciu, dobrze, że jest tylko tata a nie tak jak w zeszłym roku cała rodzinka. Krótkie pożegnanie i witaj przygodo! Jesteśmy w trójkę: moja siostra, Adaśko i ja. Dobrze, że poczucie humoru nas nie opuszcza bo podróż w miejsce docelowe trwa 2 dni:( Jesteśmy w Jackson Hole-miasteczko całkiem, całkiem wszędzie blisko i nawet komunikacja publiczna za free:) Parę dni załatwiania formalności i już zaczynamy nasz teatrzyk!!! Teatrzyk "Zielona gęś" ma zaszczyt przedstawić sztukę pt. "Praca w USA" (mam nadzieję, że Gałczyński mi wybaczy!). Kurtyna się odsłania... Hotel robi niesamowite wrażenie ("Four seasons"- przyp. autora), przełożona też niczego sobie, a o pasującej do mojego usposobienia pracy nawet nie śmiałam marzyć. Szafa gra, szufladki tańcują:) Następne 4 miesiące tak po prawdzie wypełnione są wyłącznie pracą... w trzech miejscach... nigdy nie sądziłam, że czas może płynąć tak szybko. A wieczność to podobno tylko jednostka czasu!
Dobrnęliśmy do miejsca gdzie zaczyna się upragniona wycieczka. Samochód, który oddajemy w Denver (skąd lecimy do Polski - przyp. autora) wypożyczony. Sześć zupełnie różnych osób z innych zakątków Polski i kierunków studiów postanowiło nauczyć się czegoś od siebie. Cieszymy się jak dzieci, które dostały po batoniku i to w dodatku nie jednym!!! Przesiąknięci jesteśmy "hameryką" na własną prośbę. Rano kawa ze Starbucks`a, lunch o odpowiedniej porze najlepiej nawet nie ruszając zadka, odzianego notabene w gacie "old navy", z samochodu. Mamy przed sobą Las Vegas, Grand Canyon, a na twarzach kąciki ust skierowane w stronę uszu:) Jest bajecznie!!! Tak wspaniałej wycieczki nikt nie był w stanie sobie wyobrazić. Wspólne zwiedzanie, żarty, wygłupy, coraz lepiej nam się razem spędza czas, chyba nie mamy świadomości jak nam będzie za tym tęskno...
Ale ja nie tak chciałam spuentować to wszystko. Nikt wyjeżdżając nie jest w stanie dać wiary jak trudny jest powrót do rzeczywistości. Niestety rozdarci pomiędzy dwa światy nie jesteśmy się w stanie przyzwyczaić na nowo do polskich realiów. Dlaczego pani w urzędowym okienku nie chce być wcale miła, a ekspedientka w spożywczym zamiast zwyczajowego "dzień dobry" rzuca na wstępie " Nie widzi, że jestem zajęta"??? Socjologia stara się wyjaśnić zjawisko powrotów do ojczyzny po dłuższym czasokresie przebywania w kraju innej kultury, języka i mentalności. Ciekawi mnie tylko jaki materiał służył im do badań? Czy byli to oni sami, konkretna grupa ludzi czy... chyba nikt nie jest w stanie tego ocenić sam nie zdając sobie sprawy jak to jest...
Ja wiem jedno. Jest już grudzień, święta za rogiem a ja wciąż nie mogę się pozbierać, jest nawet gorzej niż w zeszłym roku. Będąc w Polsce tęsknie za tamtymi realiami, natomiast jak tam jestem, za Polską. A może nie znam życia zarówno tu, jak i tam? Jak w "Podwójnym życiu Weroniki"...
Natomiast moje przygody, biorąc pod uwagę dwa lata z rzędu spędzone za wielką wodą, są nie do opisania. Wspaniale je wspominam, wiele się nauczyłam i wydaje mi się ze w pewnym sensie im zawdzięczam moją dojrzałość. Dlatego też postanowiłam wyjechać po raz trzeci. Daje mi to niesamowitą satysfakcję i chyba spełniam się w tym co robię... ...Qui pro quo...
Kasia Dziubińska
do góry | wstecz
|